STARZENIE

21 sierpnia miałem urodziny i zastanawiam się czy coś dobrego wynika z tego, że człowiek jest stary. Ktoś spyta, jak ustaliłem, że jestem stary? Z szybkością Useina Bolta śpieszę z odpowiedzią. Otóż kiedyś głupkowato podśmiewałem się gdy ktoś, chcąc coś przeczytać, oddalał kartkę od oczu, a teraz sam tak robię co mnie śmieszy i przeraża zarazem bo nie wiem czy moje ręce są na tyle długie, żeby do końca życia unikać spotkania z okulistą. Wkurza mnie też, że ktoś w środku nocy, o 22.00, głośno rozmawia pod moim oknem i dodatkowo się śmieje.

Najciekawsze moje spostrzeżenie dotyczy jednak lekarza. Badam się co jakiś czas i dobrze pamiętam jak w młodości lekarz zlecał mi badanie krwi. Prościzna, szedłem oddać krew, a następnego dnia z wynikami pojawiałem się ponownie w gabinecie, gdzie lekarz coś tam oglądał, mruczał pod nosem, zapisywał i po kilku minutach kazał mi zwyczajnie spadać. Obecnie jestem już w wieku, że bardzo mnie stresuje co też tam napiszą w wynikach, a kiedy okazuje się, że są w normie to chciałbym, skacząc z radości, z wszystkimi podzielić się tą radosną nowiną. Żałosne, nie? Na koniec tego samobiczowania powiem, że moja żona bardzo lubi Gary’ego Oldmana. W przeszłości mogłem sobie wyobrażać, że zobaczyła coś z jego powierzchowności we mnie, co jest pocieszające bowiem to przystojny mężczyzna. Teraz jednak, kiedy patrzę w lustro i na zdjęcia z wakacji dochodzę do wniosku, że coraz mniej we mnie Gary’ego, a coraz więcej Oldmana. W związku z tym, zacząłem się zastanawiać czy są jakieś zalety bycia starym. Cóż, okazuje się, że jest kilka i to nie tylko takich, że ktoś wam ustępuje miejsca w tramwaju lub przyznaje rację pomimo tego, że wygadujecie kompletne bzdury.

Po pierwsze, znaczne oszczędności w wydatkach na alkohol bowiem człowieka sieka już po czterech piwach z taką siłą, że następnego dnia oszczędza się również na jedzeniu ponieważ na takim kacu jedyne co organizm jest w stanie przyjąć to woda.

Inną ciekawą zaletą bycia staruszkiem jest to, że można wprowadzać dorastającą młodzież w zakłopotanie na przyjęciach. Wyobraźcie sobie klasyczne spotkanie rodzinne i grupkę waszych siostrzenic, siostrzeńców i innych w okolicach szesnastego, siedemnastego roku życia. Dobrze wiecie, że palą po kryjomu papierochy, piją szesnaście butelek wina dziennie i nie maja kaca następnego dnia, a także obcują fizycznie z rówieśnikami po kilka razy z rzędu bez zadyszki. Tutaj wkraczają starsi z rodziny, najczęściej, już podpici, i pytają:

„A masz już chłopaka / dziewczynę?”

To z takich na przystawkę, bo potem zaczyna się rzeź kiedy podchmielona ciotka zauważa obfity biust jakiejś nastolatki i stwierdza, że pewnie chłopcy nie mogą oderwać oczu od jej bimbałów, a chłopcom w tym czasie zadaje się szczegółowe pytania dotyczące erekcji.

Na koniec starszyzna czyni super oczywiste aluzje dotyczące uprawiania seksu oczywiście w taki sposób, żeby ze szesnaście osób to usłyszało i uniosło się gromkim śmiechem. Czerwień na twarzach nastolatków, ich wzrok błądzący po całym pomieszczeniu i wyraz twarzy, który mówi, że właśnie oczekują aż na wszystkich spadnie sufit w tym momencie to widok nie do kupienia w żadnym markecie należącym do wiodących sieci handlowych.

Jednak, moim zdaniem, jedną z największych zalet bycia staruszkiem jest to, że nie trzeba się zbytnio przejmować swoim wyglądem, bo jakbyś się nie wypachnił, nie wykremował i niewyczesał to, jeśli nie podjedziesz pod lokal wypasioną furą, lub z kieszeni nie wypadnie ci zwitek kilkunastu tysięcy euro spiętych spinką zrobioną ze złota lub kości nosowej pandy, wszystkie młode dziewczęta będą widzieć w tobie nieszkodliwego starszego pana, a nie ogiera, który uleczy ich poważną chorobę pocierania nogi o nogę, której to kuracji skutkiem ubocznym będzie dużo krzyku, otarcia naskórka i zakwasy w nieoczekiwanych miejscach następnego poranka.

Rzecz jasna, kiedy wychodzę z żoną muszę wyglądać przynajmniej na tyle przyzwoicie, żeby nie wyglądało, że przyszła na imprezę z bezdomnym. Jednak kiedy samodzielnie udaję się w miasto mogę robić takie eksperymenty odzieżowe przy których Tomasz Jacyków ma wyobraźnię początkującego projektanta żakietów dla zakonnic, a Michał Witkowski mógłby uchodzić przy mnie za człowieka będącego autorytetem w dziedzinie konserwatywnych form ubioru.

Kiedy więc zobaczysz na ulicy swojego miasta człowieka w przydużych sandałach, w wyświechtanych spodenkach, w koszulce Slayera, którego włosy na głowie, brodzie i z nosa wyglądają jakby chciały iść na wycieczkę kierując się we wszystkie strony świata jednocześnie, a w ręku dzierży siatę na zakupy z motylem to nie sięgaj automatycznie po dwa złote do kieszeni, a jedynie uśmiechnij się serdecznie do tego oberwańca. Zapewniam cię, że zrobisz mu tym bezinteresownym gestem przyjemność na cały dzień, a może przy okazji jest to dzień jego urodzin, kto wie.

P.S. Jeśli znacie jakieś inne zalety bycia staruszkiem to proszę o przykłady.

Dodał(a) Sebastian B.
Dnia środa, 26 Sierpień 2015
Kategoria Bez kategorii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.