Saga o bohaterach

Historia zaczyna się w momencie, gdy trójka bohaterów przybywa na organizowaną raz w roku Wielką Ucztę. Ściągają na nią z różnych stron świata najwięksi herosi, by w spokoju omówić bieżące sprawy, dowiedzieć się o nowych zleceniach, ale co najważniejsze pochwalić się osiągnięciami, dobrze zjeść i wypić. Jednymi z tych silnych i odważnych ludzi są Jaron, Patrykon i Sampon. Pierwsi dwaj to długowłosi i dobrze zbudowani wojownicy, jak na kanony wojowników przystało. Trzeci to czarnoskóry siłacz, z fryzurą w stylu afro, co nieco odróżnia go od reszty. Sami nadali sobie imiona twierdząc, że narodzili się jako Bezimienni Bohaterowie, którzy są tylko po to, by zabijać potwory, które zagrażają ludziom. Na Wielkiej Uczcie, przy odpowiednio suto zastawionym stole, który uginał się od potraw, głównie mięsnych, usłyszeli historię, która ich zaciekawiła. Przewodniczący Komitetu Bohaterów doniósł że w okolicy pojawił się potwór, który zamieszkał w rezydencji pewnego bogacza. Porwał on Księżniczkę i uwięził. Król wyznaczył niebywale wielką nagrodę za uratowanie krewnej i pozbycie się bestii. Jednak kto tylko zbliża się w okolice rezydencji zostaje rozszarpany przez stwora, który nie zna litości i zabija każdego na swojej drodze. Zadanie to jest więc niebezpieczne, ale bohaterowie tylko parsknęli śmiechem i ugryźli kolejny kęs baraniego udźca. Przewodniczący przeszedł następnie do kwestii pobierania składki na utrzymanie swojego komitetu więc wszyscy zajęli się rozmową.
– I co o tym myślisz? Ciekawa sprawa, nie ma co. Ratowanie księżniczek to chyba nasza podstawowa powinność- powiedział Jaron i zajął się kolejnym kawałkiem mięsa. Obok niego siedział wielki mężczyzna podobny na twarzy do ośmiornicy.
– Taa… jasne. Harówka i tyle. Ważne, że dobrze płacą. Uch, muszę iść popatrzeć na te piękne stworzenia.
Wstał i odszedł w kierunku basenu z rekinami, który znajdował się w bezpiecznej odległości. Meduzoliusz lubił kontakt z naturą, a zwłaszcza morskimi stworzeniami, które zwykle czuły do niego podobną sympatię. Oprócz tych stworzeń, które przerabiał na karmę dla psów.
– Dziwny z niego człowiek, wygląda jak ośmiornica. Ważne jednak, że ratuje ludzi przed potworami.- Patrykon przysunął się bliżej i zajął wolne miejsce.
– Nieładnie tak podsiadać znajomego.- szturchnął go Jaron i zaśmiał się cicho.
– Eee… Gość i tak spędzi całą noc w basenie. To jedzenie chyba nie działa na niego za dobrze. Przejdźmy jednak do konkretów. Bierzemy się za ta sprawę?
– No pewnie. Zawołaj Sampona. Gdzie on jest?
– Siedzi tam, przy jakimś starym arystokracie, który nie wygląda mi na bohatera. Pewnie szpieg. – zauważył Patrykon cicho, a potem zawołał.- Hej, Sampon. Sampooon!
Czarnoskóry bohater oderwał się od rozmowy, przeprosił i podszedł do braci. Jaron ściszył głos i powiedział:
– Słuchajcie, mam pewien pomysł. A gdyby tak wybrać się do tej rezydencji zanim inni tam pójdą? Jeszcze tej nocy.
– Ale zaraz będą podawane alkohole. Chyba nie przegapimy takiej okazji?
– Tak, jasne. Uchlejemy się jak świnie, rano inni wyruszą, a my będziemy dalej leżeć pod stołem. Bardzo sensowne. Niech tamci się upiją, a my w tym czasie zdobędziemy sławę ratując Księżniczkę.
– Tak, to już jest coś. Chodźmy.
Gdy wstawali zatrzymał ich starszy arystokrata, który wcześniej rozmawiał z Samponem.
– Dokąd się wybieracie, mości panowie?- zapytał.
– Do toalety. A co, nie wolno?
Arystokrata przyjrzał się im po kolei.
– We trzech. To jakoś dziwnie.
– Jesteśmy bohaterami. Mamy prawo do pewnych rzeczy.
– Nigdzie nie wyjdziecie. Przejrzałem was, chcecie udać się do rezydencji przed innymi. Zaraz was załatwię.
Starszy mężczyzna wyciągnął z szaty wielki tasak do mięsa i rzucił się na Patrykona. Ten wykonał zręczny unik i pchnął dziadka w stronę basenu z rekinami.
– Jeszcze tylko wspomnę, że podejrzewałem go o szpiegostwo. – rzucił Patrykon.
Bohaterowie wyszli z budynku, w którym odbywała się Wielka Uczta. Oplatał go szczelnie bluszcz. Nikt nie zwracał na nich uwagi, ponieważ walka z rekinami była wystarczającą atrakcją dla spragnionych przygód ludzi.
Noc była jasna, rozświetlona przez księżyc w pełni. Po pewnym czasie bohaterowie dotarli do rezydencji, w której kiedyś mieszkał bogacz. Dookoła było pełno ciał poległych wojowników.
– Ratunku!- dobiegł ich głos Księżniczki. Dochodził z okna na najwyższym piętrze budynku. Bohaterowie postanowili dostać się do środka
– Już idziemy.- krzyknął Jaron.
Podeszli do drzwi, w których wyrzeźbiono różnorodne wzory. Sampon nacisnął klamkę i pchnął je. Otworzyły się ze skrzypieniem, które rozległo się po pustym holu. W każdej chwili mógł zaatakować potwór. Hol był obszerny, pełen kosztownych mebli, obecnie podniszczonych przez obecność bestii.
Ruszyli po schodach na górę, gdzie powinna być Księżniczka.
– Gdzie ten potwór?- zastanawiał się Patrykon.- Mówili, że atakuje gdy tylko ktoś się zbliży.
– Może przestraszył się naszej obecności.- zasugerował Sampon.- Woli dać spokój i pozwolić uratować Księżniczkę.
Dotarli na najwyższe piętro. Było tam trochę ciemno, a korytarz rozświetlały tylko pochodnie. Między nimi ktoś porozwieszał różne elementy rycerskich zbroi. Na samym końcu znajdowały się tylko jedne drzwi. Herosi wstrzymali oddech.
– No panowie, to nasza wielka chwila. Przygotujcie miecze.- szepnął Jaron i wszedł do komnaty.
W środku jednak nie było Księżniczki, tylko potwór. Przypominał świnię, ale miał długie, wystające z pyska kły.
– Gdzie Księżniczka?- krzyknął Jaron.
Stwór zamiast zacząć kwiczeć wydał z siebie cieniutki głosik.
– Ratunku.
Był to kobiecy głos, po którym nastąpił cichy charkot.
– Chark, chark, ale was nabrałem. Myśleliście że tu będzie Księżniczka, a tymczasem ona jest gdzie indziej. Macie dwa wyjścia: pójdziecie sobie stąd albo was rozszarpię.
– Nie boimy się ciebie stworze. Mów gdzie jest dziewczyna.
– Widzieliście ludzi przed wejściem? Lepiej się wynoście, bo skończycie tak samo.
– Nigdzie nie pójdziemy. Jesteśmy bohaterami.- zaczął Sampon, ale umilkł, gdy potwór spojrzał na niego. Nieoczekiwanie zmienił temat i powiedział:
– Byłem kiedyś człowiekiem, ale zła magia zmieniła mnie w potwora. Nie potrafię przypomnieć sobie swojej twarzy, a tylko tak mogę złamać czar. Księżniczka widziała mnie dawno temu, gdy miałem jeszcze ludzkie ciało. Była jednak wtedy jeszcze mała i twierdzi, że mnie nie pamięta. Teraz sobie przypominam, że na zamku przebywał też mały czarnoskóry chłopak. Coś mi się wydaje, że to ty, kiedy byłeś młodszy.- potwór spojrzał na Sampona, który był nieco zdezorientowany. Popatrzył na pozostałych.
– Co on wygaduje? Urodziliśmy się wszyscy trzej, trojaczki. Mieszkaliśmy od zawsze ze sobą, nie byliśmy w domu żadnej Księżniczki .
– No tego… właściwie to poznaliśmy się nieco później. Jesteś naszym bratem, ale nie do końca, nie w sensie biologicznym.
– Ale wszystko co pamiętam… Jak to możliwe, że o tym nie wiem?
– W czasie jednej z bitew uderzyłeś się w głowę i wszystko zapomniałeś. My nie wyprowadzaliśmy cię z błędu.
– Więc dlatego jestem czarny, a wy biali. Ale to, że narodziliśmy się z morskiej piany to też kłamstwo?
-Tego akurat nie wiemy. Pierwsze wspomnienia to te, jak wychowywaliśmy się z Patrykonem wśród wilków. Potem spotkaliśmy ciebie. Zaczęliśmy zabijać bestie, zdobywać sławę, pieniądze i uznanie ludzi.
Potwór przerwał im.
– Dobra, koniec tych rodzinnych gadek. Zabieram tego… Sampona ze sobą. Na pewno przypomni sobie jak wyglądałem.
– Ale on nawet nie pamięta swojej przeszłości.- zaprotestował Patrykon.
– Tak, ale mam coś, co przywróci mu pamięć. Krzesło elektryczne.- potwór zrobił efektowną pauzę.
– Nie ma mowy, załatwimy cię stworze i tyle.- zawołał Jaron.
– Czekajcie, nie wiecie gdzie jest dziewczyna. Nigdy jej nie znajdziecie bez mojej pomocy. Z tym krzesłem tylko tak żartowałem, mam specjalną miksturę, którą
tworzyłem przez długi czas. Na Księżniczkę nie działa, ale na ciebie, kto wie?- zwrócił się do Sampona, który już podjął decyzję.
– Zgadzam się ci pomóc. Chcę wiedzieć coś więcej o swojej przeszłości.
– Bardzo dobrze. Chodźcie, zaprowadzę was do Księżniczki. I niech twoi przyjaciele schowają broń.
Jaron zawahał się. Nie był pewien czy ten stwór nie prowadzi ich w pułapkę. Raz już zastawił na nich sidła.
-Dlaczego nas nie atakujesz? Wszyscy, którzy przyszli tu przed nami leżą przed wejściem.
– Jesteście mi potrzebni. Poza tym też mam czasem ludzkie odruchy, ale zdarzają się one bardzo rzadko. Może za chwilę mój umysł znów zajmie potwór. Dlatego się pospieszmy.
Schodzili po schodach, jeszcze niżej niż hol, do którego weszli na początku. Dokąd ich prowadził? Do piwnicy?
Zatrzymali się przed zamkniętymi obitymi metalem wrotami.
– No dalej, otwórzcie te drzwi.- rozkazał potwór.
– Sam to zrób.-odparł Jaron z kpiącym uśmieszkiem.
– Ciekawe jak? Klamka jest za wysoko. Szybko, bo czas się kończy.
– No dobra.
Sampon otworzył drzwi. Pomieszczenie faktycznie wyglądało na piwnicę. W środku paliło się światło. Ktoś siedział przy niewielkim biureczku, przeglądając się w lustrze. Księżniczka.
Jaron stanął obok zaskoczonego Sampona. Kobieta była bardzo piękna, jej złote loki opadały na ramiona, a biała sukienka dodawała jej wdzięku. Wyglądała jak łabędź w stadzie brzydkich kaczątek. A teraz wstała i celowała do nich z łuku.
– Kogo tutaj przyprowadziłeś kochanie?
Potwór z wyraźnym uśmiechem na ustach podszedł do Księżniczki. Bohaterowie stali z opadniętymi szczękami.
-Przecież jesteś jego więźniem. Czy… czy się mylę- wyjąkał Jaron.
– Kochamy się, prawda prosiaczku?- Księżniczka uklęknęła i pocałowała potwora w usta. Sampon zasłonił sobie oczy.
– To obleśne, jak możecie na to patrzeć.
– Pamiętaj że to nie świnia, tylko człowiek… eee… w ciele świni. Czy coś takiego.- pouczył Patrykon.
Kiedy para przerwała pocałunek potwór zwrócił się do Księżniczki.
– Przyprowadziłem ich, ponieważ ten czarnoskóry człowiek ma szansę przypomnieć sobie moją twarz.
– Kto to? – spytała Księżniczka.
– Zaraz się dowiemy. Wypij to. – potwór podszedł do kadzi z dymiącym i bulgocącym zielonym płynem i chrząknął wskazując Sampona.
-Wszystko?
-Nie, ty debilu. Nalej sobie do pucharu stojącego na stole. Ta mikstura powinna przywrócić ci pamięć.
Sampon wziął puchar i nabrał trochę cieczy, która wyraźnie próbowała strawić metal.
– To na pewno bezpieczne?
Pociągnął spory łyk, w następnej chwili przewrócił się i znieruchomiał.
-Zabiłeś go.- krzyknął Jaron.
– No cóż, jednego bohatera mniej. Teraz jeszcze wy dwaj. Dobra, dobra, tylko żartowałem.- potwór zrobił niewinną minę, gdyż Jaron miał wyraźną ochotę go posiekać.- Zaraz się ocknie. Mam nadzieję, że coś sobie przypomni.
Nie dokończył zdania, gdy Sampon podniósł się z ziemi, kaszląc.
– O rety, już jestem. Pamiętam, byłem na zamku Księżniczki… i pamiętam ciebie, byłeś lokajem.
– Tak, jak wyglądałem. Powiedz!
Sampon znów się zatoczył. Jaron podtrzymał go i poklepał po plecach.
– Bawiłem się sam, bo byłem czarny. A potem uciekłem. Nie czułem się dobrze na zamku, przygarnęli mnie moi bracia, Patrykon i Jaron.
– Mów o mnie. Co pamiętasz?- potwór podszedł do Sampona i ugryzł go w nogę.
– Auuuu! Nie… nie pamiętam kto był moim ojcem, może król. O rety, to by było ciekawe. Zawsze chciałem być księciem, ale jestem bohaterem, ja i moi bracia, którzy mnie nie odrzucili. Narodziliśmy się z morskiej piany… Bezimienni Bohaterowie.
– Przestań jęczeć. Jak wyglądałem? Opisz mi moją twarz.- wrzeszczał potwór.
– Ty… byłeś ciemnowłosym… Uch, nie mogę.- Sampon zakrztusił się i znów zemdlał.
– Nie w takim momencie. Obudź się. – teraz już nie tylko potwór szarpał czarnoskórego bohatera, ale także pozostali.
W końcu ten otworzył oczy i popatrzył po obecnych.
– Miałem taki ciekawy sen, ale wszystko zapomniałem. Czy coś mnie ominęło? Chciałem zażyć jakiś eliksir przywracający pamięć, ale nic sobie nie przypominam.
– No nie, widocznie ta mikstura działa chwilowo. Coś pomieszałem w składnikach, a miałem tyle książek do dyspozycji. – westchnął stwór i odszedł nieco dalej.
-I co teraz? Jeszcze jedna dawka? – zapytał Jaron z nadzieją w głosie.
– Nic nie da. Mimo to trochę mi pomógł. Coś już wiem. Widzicie ten obraz na ścianie?
-Ten zżarty przez szczury? Jest na nim jakiś król, chociaż ciężko powiedzieć coś więcej.
– To mój ojciec.- wtrąciła się Księżniczka.- Jego obraz został skradziony wraz z innymi dziełami sztuki, ale ten to pewnie tylko reprodukcja.
– Nieważne. Widzicie tę wielką dziurę w rogu? Tam stałem ja. Król kazał sportretować się z lokajem. Później chciano mnie ściąć, więc uciekłem i zrobiłem się złym człowiekiem.
– A gdzie ta wygryziona część obrazu, z tobą w roli głównej?
– Jakiś tłusty szczur przeżuwa ją pewnie w swojej norze. Musimy zdobyć ten fragment albo nowy obraz.
– Byłeś lokajem. Może król cię pamięta. To jego mogłeś porwać.
– Bardzo ciekawe. Tylko że to nie ja tu rządzę.
– Nie ty? A kto?
W tym momencie Sampon zaczął sapać i wykrztusił z siebie kilka słów.
– Ciemnowłosy mężczyzna, niebieskie oczy, wystający podbródek, kilkudniowy zarost, średni, zadarty nos. Chodziłeś w liberii, dobry był z ciebie lokaj, ale lubiłeś podkradać różne cenne przedmioty. Dlatego kazali cię ściąć.
– To nie do końca prawda. Ale… dziękuję. Moja twarz kołacze mi się po głowie.
Księżniczka chwyciła kawałek papieru i ołówek, zaczęła rysować.
– Tak, rysuj, rysuj. Jestem już blisko.- jęknął potwór.
Jaron i Patrykon zbliżyli się do Sampona.
– Nieźle stary, połknąłeś jeszcze trochę tego świństwa. Brawo, tego było nam trzeba.
Potwór zaczął dygotać. Księżniczka była przygotowana, wyciągnęła ze starej szafy koc i przykryła nim stwora. Wrzuciła mu pod pled niedokończony rysunek.
– Zaczął się przemieniać, przynajmniej tak to wygląda.- skomentowała.
Po paru minutach nerwowego oczekiwania koc zsunął się i wszyscy ujrzeli nagiego mężczyznę. Sampon zasłonił oczy. Po założeniu ubrania człowiek przedstawił się imieniem Jonatan. Bohaterowie pokiwali głowami, czując jednak, że to jeszcze nie koniec tej historii.
Wtedy całym budynkiem wstrząsnął ryk. Jonatan wzdrygnął się.
– Muszę wam coś powiedzieć . To nie ja byłem tym potworem.
– Co ty wygadujesz? Rzeczywiście, teraz jesteś człowiekiem, ale wcześniej…
– Tylko, że te ataki na ludzi to nie moja zasługa. Prawdziwy potwór dopiero teraz się obudził.
Bohaterowie popatrzyli po sobie. Każdy wyciągnął miecz i skierował go w stronę wejścia do piwnicy. Ciężkie stąpanie dochodziło zza drzwi, w które po chwili coś zaczęło uderzać, chcąc dostać się do środka.
– Co teraz?
– Walczymy.
– Schowaj się Księżniczko. Ci trzej bohaterowie cię obronią.- krzyknął Jonatan.
Dudnienie ustało, ale co ś zaczęło ruszać klamką. Drzwi się otworzyły. Jaron spojrzał na pozostałych. W przejściu stanął prawdziwy potwór. To jego wieśniacy się bali i on atakował każdego, kto chciał zbliżyć się do budynku.
Bohaterowie ruszyli w jego kierunku, gotowi do walki.
– Stop.- powiedziało stworzenie. Wyglądało jak wielki jaszczur, Jaronowi skojarzyło się ze smokiem.
– Kim jesteś? Potrafisz mówić?- zapytał.
– Owszem, to ja przyprowadziłem tu Księżniczkę i potwora, piękną i bestię.
– Ciekawe po co to zrobiłeś. Zaraz przerobimy cię na kotlety.
– Nie tak prędko. Taka jest rola Wielkiego Narratora. Musiałem dopilnować byście się tu znaleźli i pomogli odczarować Jonatana. On natomiast miał się spotkać z Księżniczką.
– O czym ty gadasz? To ty jesteś prawdziwym potworem. Dlaczego zabiłeś ludzi przed wejściem?- krzyknął Jaron.
– Historia czasami wymaga takich rzeczy. Nie przybylibyście, gdyby zamieszkał tutaj niegroźny miś. Jesteście bohaterami, pokonaliście potwora, uratowaliście Księżniczkę. Czego jeszcze chcecie?
– To… nieprawda.- Jaron zawahał się.- A co niby mamy zrobić z tobą? Pozwolić ci odejść?
– Wykonaliście swoje zadanie. Każdy zrobił co trzeba. Musiałem jednak skierować historię w odpowiednim kierunku.- Jaszczur zamyślił się.- Jeszcze jedno. Jeśli chcecie jakieś trofea, to są w skrzyni w kącie. Bogacz lubił polować na różne stworzenia, zebrał ładną kolekcję łupów. Gdyby ludzie chcieli zobaczyć kawałek potwora, to na pewno coś znajdziecie.
Patrykon postanowił zareagować.
– Chwileczkę. W końcu atakowałeś i zabijałeś ludzi. Nie możemy ci tego darować.
– Zakończenie tej historii już nastąpiło. Nie mam czasu. Muszę naprowadzić losy innych ludzi na właściwą drogę. Do zobaczenia.
Jaszczur odwrócił się i wyszedł z piwnicy. Bohaterowie dziwili się, jak udało mu się zmieścić w drzwiach. Można by sądzić, że chwilowo zmniejszył się, a potem znów powrócił do swoich prawdziwych rozmiarów.
– Cholera, chyba nie zrobiliśmy tego jak trzeba. –wyrzucił z siebie Patrykon.
– Jesteśmy bohaterami. Mamy prawo do odstępstw od normy.- uspokoił go Jaron.
Jonatan podszedł do skrzyni, którą wskazał jaszczur i ją otworzył. W środku rzeczywiście było pełno różnych rzeczy, jakieś poroża, skóry, pazury, kły i inne tym podobne przedmioty. Jaron, Patrykon i Sampon wybrali sobie kilka fragmentów pozostałych z bestii.
– Mogą się przydać. Najwyżej je komuś sprzedamy.
– I co, myślicie że ten potwór tak po prostu sobie poszedł? W takim razie lepiej się zbierajmy.
– Tak, mam dość siedzenia w tym zimnym miejscu. To źle działa na reumatyzm.- westchnął Patrykon, schował miecz i zaczął wchodzić po schodach. Księżniczka przytulona do Jonatana wyszła za nim. Na końcu szli Sampon i Jaron.
– Też czekam na prawdziwą miłość. To takie romantyczne, kolacja przy świecach, kwiaty w wazonie, noc poślubna.- rozmyślał Sampon.- Wiesz co mam na myśli?
– A ja wciąż myślę o tym, że nie zdobyliśmy dość doświadczenia, żadnego zabitego potwora. Jakoś tak dziwnie wyrabiamy swoją reputację bohaterów.
– Wiesz, taka miłość to piękna rzecz. Gdzieś tam czeka na mnie kobieta, która weźmie mnie w ramiona. Może jest bliżej niż myślę. Przytulę ją, pocałuję. Mam rację?
– Musimy ruszyć na jakąś nową misję. Może ktoś zleci nam jakieś zadanie. Trzeba popytać ludzi. Ta dzisiejsza sprawa była trochę dziwna.
– Ale…
– Pospieszmy się.
Tak kończy się ta historia. Jonatan spotkał swoją Księżniczkę, którą pokochał, a po pewnym czasie poślubił, potem odjechali razem za siedem rzek i siedem gór. A trzej bohaterowie zdobyli sławę i odeszli w stronę zachodzącego słońca.

Dodał(a) fanthomas212
Dnia środa, 16 Lipiec 2014
Kategoria Bez kategorii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.