Religia

Idzie mój Pan, idzie twój Pan,
gdzieś wysoko jest ich świat.
Tam Mohamed z Jezusem próbują
naprawić własny bałagan.
Z Buddą czasem dyskutują,
czy Konfucjusz rację ma ?
Widzi mój Pan, widzi twój Pan
ile sprowadzili na nas zła.
Jezus widzi jak krzyżowcy
mordują dzieci, kobiety.
Głośno pieśni Mu śpiewają,
w sercu żaden bez winy.
Widzi mój Pan, widzi twój Pan
ile mają dla nas zła.
Mohammed chciał religii pokoju,
słyszy fałszywe okrzyki.
Widzi jak „jego wyznawcy”
zachowują się jak zwykli bandyci.
A obok nich, a obok nich
na odzież Buddy spada łza.
Nauczyć lud spokoju chciał,
a słyszy tylko setki mantr.
Nie chciał obrzędem się otaczać,
myślał że gotów zbawić świat.
Wraz z Jezusem i Mohamedem rozpacza
czemu nic nie jest jak chciał.

Idzie mój Pan, idzie twój Pan,
chcą naprawiać razem świat.
Wtem Konfucjusz do nich podchodzi
„zmarli nie interweniują”,
wie że naruszono Boski Porządek
lecz naprawę zlecił ludziom.
Mija 100 lat, w Proroków ślad
nadchodzą nowe religie.
Chcą zbawić nas, chcą zbawić nas
a tylko konflikt zbudzili.

I czekają i wołają, myślą „usłyszy ktoś nas”,
I czekają i wołają, gdy podskoczą – widzą blask.
Jeden z ludzi, gdzieś na Wschodzie
usłyszał Prorocze wołania, wie co zrobić
wie co zrobić – już w głowie ma cały plan.

Biegnie głosić Dobrą Nowinę lecz nikt słuchać nie chce go,
kapłani chcą go na śmierć skazać – czyż to koniec ich roli ?
Na śmierć idzie, na śmierć idzie
pogodzili się wrogowie.
„Nabić na pal”, „spalić żywcem”,
a może „ukamieniować” ?
Wszyscy myślą jak więźnia zabić,
za to że Prawdę ujrzał.
Wspólnie mówią, wspólnie się cieszą
gdy już jest u Boskich bram.

Dodał(a) Rafael
Dnia sobota, 12 Wrzesień 2015
Kategoria Poezja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Google/Bing/Yandex Translate