Przygoda

Dziś wyruszam,

na wielką wedrówkę.

Tam gdzie idę,

nie dotarł jeszcze nikt.

Droga prosta

– na zachód prosty kurs.

Kilka cyrkli,

wyruszać mogę już.

Ma załoga,

nie będzie zbyt liczna.

Kucharz, majtek

i pierwszy oficer.

Wypłynę rankiem,

gdy miasto jeszcze śpi.

Kilka skrzyń zapasów,

suchary. cytrynę.

Wiatr Zachodni,

w żagle już mocno dmie.

Przez Zatokę,

na wielki Bałtyk nasz.

Na Espanię,

kierunek utrzymaj.

Postój w Hamburgu,

zapasy zwiększyć czas.

Noc zapada,

odkrywa Hanzy cień.

Pełne blasku,

Słońce odeszło hen.

Idąc rynkiem,

odkrywam dziwny czar.

Ludzie wszzyscy,

oblegają znów targ.

Bitwa wielka,

o sukno jak co dzień.

Gdy sprzedawca,

znów oszukuje Cię.

Więc odchodzę,

To nie jest miejsce me.

Znów opuszczę,

zgiełk znanych, wielkich miast.

Zachód Słońca,

drogę nam wskazuje.

Dalej w drogę,

ruszajmy , szkoda dnia

[poll id=”11″]

Dodał(a) Rafael
Dnia poniedziałek, 30 Grudzień 2013
Kategoria Poezja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.