Ostatni wierzący

Dni minęło bardzo wiele,
Gdy opuścili nas żołnierze.

Dziś na koniach słabych, chudych
Przybywa znów, walczy dopóty.

Dopóki sił starczy Mu w piersi,
Ten kto szukał odpowiedzi.

Odpowiedzi na pytania wojny,
Kogo słuchać, po co walczyć.

Gdy dowództwo Ci zabiorą,
Za lichy awans dom rozbiorą.

Idę, idę wszędzie „for rent”,
Myślę sobie gdzież ja jestem.

Przybyłem tu przed wielu laty
Spragnion wojny – tej zabawy.

Jednak kiedy okazało się,
Że to trudne tak staje się.

Opuścili dragoni nas,
I znikneli wśród chłopstwa mas.

Do karczmy najbliższej,
Popuścić pas.

Pytam, czemu zostawiają mnie
Cel za trudny – ktoś odpowie.

Widzę smutek w dzielnych twarzach,
Gdy jak tchórze opuszczali nas.

W szyku żółwia
Idziemy w bój.

Choć pobici wstajemy znów,
Przywitamy modlitwą dzień.

Choć los marny,
Bóg pomoże.

Żegnali nas,
„Pokój Bracia”.

Myśmy wtedy,
Zaczekajcie!

Jak ongiś szlachta
Błedu nie popełniajcie.!

Teraz stoim w środku drogi,
Bilet na pociąg za drogi.

Myślem sobie,
Czy to nasz czas.

A ja na to,
Boże prowadż nas.

[poll id=”11″] Dodał(a) Rafael
Dnia środa, 01 Styczeń 2014
Kategoria Poezja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Google/Bing/Yandex Translate