,,Optymistyczna dziewczyna.”

Na samym początku chciałam oznajmić, że nie każdy jest idealny. Wręcz przeciwnie – na świecie nie ma takich osób. Każdy jest bowiem inny i trzeba to w jakiś sposób zaakceptować.
Marzec, rok 2007. Słońce mocno przebijało się przez szyby domowników. Mam na imię Alicja. Mieszkam wraz z rodzicami – Bożeną(41 l.) i Marcinem (45 l.) i dwójką młodszego rodzeństwa – Bartkiem (9 l.) i Krystianem (11 l.). Uczęszczam do drugiej klasy gimnazjum.
Nigdy nie uważałam się za dziewczynę z urodą. Mam długie, czarne włosy. Oczy duże, brązowe, a czoło zmarszczone z grzywką na bok. Jestem wysoka i szczupła. Cerę mam bardzo bladą. Moje rysy na policzkach są zauważalne przez inne osoby.
Moją najlepszą przyjaciółką jest Sara. Mieszka niedaleko mnie i często się widujemy. Jej mama wychowywała ją samotnie, gdy była jeszcze małym dzieckiem.
-Wstawiaj, już 7:30 !
Usłyszałam głos dobiegający z korytarza. Szybko się zerwałam i biegnąc w stronę kuchni coś zwróciło moją uwagę. Stanęłam jak wryta w progu drzwi brata. Zauważyłam, że płacze.
-Co się stało? Czemu płaczesz? – spytałam troskliwie.
-Spadaj, teraz nagle się taka opiekuńcza zrobiłaś? Nie udawaj, nie potrzebuję Twojej litości.! – wykrzyknął z grozą.
Zignorowałam to i poszłam zjeść śniadanie. Gdy zeszłam na dół, moja mama była już ubrana i właśnie wychodziła do pracy.
-Kochanie, chłopcy dzisiaj źle się czują, bardzo proszę, po szkole od razy przyjdź do domu i zaopiekuj się nimi. – z uśmiechem oznajmiła.
-Jasne..
Wkurzyłam się. Zawsze gdy nie ma opiekunki, to ja muszę się nimi opiekować.! Ubrałam buty i wyszłam. Po drodze podziwiłam dziką przyrodę, która otaczała kolorowe bloki i osiedla. Przez ułamek sekundy zamyśliłam się i telefon wyślizgnął mi się z ręki.
-Cholera jasna!
Gdy zaczęłam go składać, w dali zauważyłam Sarę.
-Cześć! Chodź szybko! – krzyknęła.
Pobiegłam w jej kierunku. W ręce trzymała papierosy.
-Co ty wyprawiasz?! – z zdenerwowaniem zapytałam.
-Oj, nic się nie stanie jak sobie zapalimy.
Nie przyszłyśmy na pierwszą lekcję.
Przekraczając drzwi, zauważyłam, że nasza wychowawczyni nie jest zbyt zadowolona. Jej mina nie wróżyła nic przyjemnego.
-A co, dziewczynki wagary sobie robicie? Mam nadzieję, że po telefonie do rodziców zmienicie swoje postępowanie.
-Haha, co ty pieprzysz? – pod nosem powiedziała Sara.
-Mówiłaś coś droga panno?
-Nie, nic.
Wróciłyśmy na lekcje.

Jeżeli podobało Wam się, będę dodawać dalsze losy Alicji, piszcie w komentarzach uwagi, co mogę zmienić a co Wam się podobało.

Dodał(a) Julia2345
Dnia środa, 02 Kwiecień 2014
Kategoria Bez kategorii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

osiemdziesiąt siedem ÷ dwadzieścia dziewięć =

Google/Bing/Yandex Translate