Kupiec Zwiazku Hanzeatyckiego (Nowela)

Kupiec Zwiazku Hanzeatyckiego

Hanza … to slowo jest tak dobrze znane, a jak często zapominamy o potedze i chwale Zwiazku, który przez kilka stuleci dal nam tak wiele.

To dzieki ich kupcom do Europy dostarczano towary, a miasta przezywaly rozkwit.

Wiele miast zrzeszala, jak Gdansk, Lubeka, czy Hamburg.

Niby nic nadzwyczajnego, jednak nie był to zwykly luzny związek mieszczan, o nie.

Przyjrzyjmy się historii, jednego z nich, jednego, z tych dzielnych zeglarzy.

Nazywal się Magnam Nauta, co po lacinie znaczy Swietny Zeglarz.

Nikt nie znal wod Baltyku i Morza Polnocnego lepiej niż on.

Jednak, nie zawsze tak było … nie zawsze.

***

A zaczelo się pewnego, niezbyt wietrznego dnia w porcie pewnego miasteczka.

Dzis już prozno szukac jego nazwy, bowiem nikt już jej nie pamieta.

Nauta przygladal się właśnie zaladunkowi ryb, gdy ktos do niego podszedl.

Nauta uwazniej przyjrzal się pochylonej nad nim postaci.

Byl to czlowiek ni to mlody, ni to stary.

Ubrany w dluga lniana koszule w bialo-niebieskie pasy i krotkie spodnie o tej samej barwie.

Twarz jego była mocno opalona, oczy niebieskie, przypominajace barwe morza,

nos jakby zlamany, a usta ukryte, w czym pomoca sluzyla gesta broda.

Zdawal się rozbawiony zaistniala sytuacja.

Tak oto zaczela się jego Historia, tak zaczela się podroz po Swiecie.

Dalo, tez okazje do poznania Swiata Handlu.

Dokladnie 1 miesiac, od pamietnego spotkania, przyszla na to pierwsza okazja.

Pewnego slonecznego dnia zawineli do Portu Visby, w Gotlandii, a tym samym i w Szwecji.

Gotlandia łaczyla kiedys Baltyk z rzekami plynacymi przez Rus.

Pierwsi byli Wikingowie, ktorzy korzystali z tego szlaku by , doplynac na Wschod.

Pozniej, skorzystali z niego kupcy, a przynosilo to spore zyski.

Tamtego popoludnia wplyneli do czesci portowej miasta, by dokonac handlu.

Taka była bowiem ich praca, skupywali to co było po dobrych cenach, by sprzedac, gdzie indziej.

Niby nic, monotonna praca, te same czynnosci przez kilkadziesiat lat.

Jednak … bez nich, niczego by nie było, handlarze, przywozili towary z odleglych rejonow,

można było tez, poprzez wprowadzenie podatkow, bogacic się na nich.

Oczywiscie, kupcy musieli, tez czasem pozywic się, co przynosilo zyski okolicznym gospodom..

Tworzylo to swego rodzaju lancuch,ktory nie zmienia się od lat :

Podstawa wszystkiego jest chlop, uprawiajacy ziemie. Gdy są już plony, zawozi je na targ. Nastepnie są one wiezione do spichlerzy lub bezposrednio kupcy je zawoza do innych miast. Jednak droga ladowa jest niewygodna, zrezygnowano, więc z niej i zaczeto uzywac do handlu statkow. Tak oto zaczeto szukac sojuszy, jak na wypadek wojny, by mieć większe zyski.

W ten sposob kilka rodzin kupieckich w Niderlandach zalozylo Zwiazek, który się rozprzestrzenial i rozprzestrzenial, az do chwili, gdy zorientowano się, ze obejmuje już kilkadziesiat miast.

Tak oto powstala Hanza. I tak wygladala codzienna praca, tych zeglarzy.

***

Dzis już o tym zapomniano, a kupiec kojarzy się z bogactwem.

Malo ludzi jednak wie, jak wiele pracy, jak wiele trudu to zajmowalo.

Jako nieliczny, z tych, w których pamieci ocalala pamiec … tak, pamiec o Naszych poczatkach, powierzam Wam, ta oto krotka opowiesc na swiadectwo, prawdy o Naszej uciazliwej pracy.

Dodał(a) Rafael
Dnia sobota, 20 Lipiec 2013
Kategoria Bez kategorii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.