DLA GABRYSIA

Jeden moment zmienia wszystko
Poszlo dalej me nazwisko
Wczoraj urodzila syna
Najwspanialsza ma dziewczyna
Ktorej imie Dominika
Tutaj rozdzial sie zamyka
Choc kolejny sie otwiera
Glosi prawda z serca szczera
Gabriel imie mego syna
Tak chciala moja dziewczyna
Ja jej zdanie uszanuje
Numeru jej nie zmaluje
Choc sam chcialem Wladyslawa
Lecz to inna juz jest sprawa
Zycie sztuka kompromisu
A wiec do ludnosci spisu
Dam Gabriela Wladyslawa
Drugie imie moja sprawa 
Teraz trzeba dom zbudowac
Zycie swoje unormowac
Choc sam nie wiem czy sie uda
Jak w cos wierzysz zdzialasz cuda
Drzewo mam do posadzenia
Taki jest moj punkt widzenia
Moje zycie sie zmienilo
Juz nie bedzie tak jak bylo
Lekcje odpowiedzialnosci
Zycie da mi bez litosci
W domu multum do zrobienia
Mase nocy bez snu cienia…
Chwile szczescia i rozterki
Poziom bledu tak niewielki
Serce mowi rade damy
Choc nie lekko w zyciu mamy
Jedno slowo ot rodzina
Ja GABYS moja Dziewczyna
Slowo nowe choc tak znane
Noce beda nieprzespane
Rowniez dni zapracowane
Lzy tez beda przlewane
Jedna szanse w zyciu mam
By na starosc nie byc sam
Pragne zycia rodzinnego
Chce byc dumny z syna swego
Dac mu to co sam dostalem
Oraz to czego nie mialem
Ustrzec przed zyciowym zlem
Aby nigdy nie byl tlem
W zyciu nieprzewidywalnym
Pozostajac wciaz moralnym
Kierowal sie serca glosem
Nigdy nie przegral ze „Sztosem”
Zawsze z podniesionym czolem
Zeby skonczyl dobra szkole
Ja skonczylem szkole zycia
Imprez glupot oraz picia
Pieniedzy tak roztrwonionych
Az do dzisiaj nie zliczonych
Moze syn moj pierworodny
Bedzie bardziej niz ja rozsadny
I nie tylko lepkie lapki
Glowa od noszenia czapki
I jak tylko starczy sily
Naucze go jak byc mily
Jak rozmawiac ,jak zarobic
Jak samemu dom odnowic
Jak sprzedawac jak kupowac
By pieniedzy nie marnowac
Pokaze miasto rodzinne
Oraz rowniez miasta inne
Naucze byc dumnym Polakiem
I jak rownym byc chlopakiem
Ryby lowic kopac doly
Jak podpalic beczke smoly
Ale to juz jak podrosnie
Moze przy 14-stej wiosnie
Ukochany Gabrys moj
Moze rowniez miec plan swoj
Chciec grac moze w innej lidze
Napewno go nie wyszydze
Moze byc kim tylko chce
Byle w zyciu spelnil sie
Ciesla bankierem murazem
Lecz nie ksiedzem czy kanciazem
Zyl spokojnie nie w pospiechu
troszke w smutku czesciej w smiechu
Nie powielal bledow moich
Sam tez sie wystrzegal swoich
Bo to syn moj jest kochany
Jestem nim oczarowany
I ta data 26.10.2013
Nigdy w sercu mym nie zgasnie
Nigdy nie zapomne tego !!!!!!!
Urodziles sie kolego
Rosnij ucz sie zyj rozwznie
Potraktuj zycie powaznie

[poll id=”11″] Dodał(a) brzydal
Dnia środa, 12 Marzec 2014
Kategoria Poezja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Google/Bing/Yandex Translate