…Dziś nauczycielka od wychowania fizycznego postanowiła, że pogramy w siatkówkę. Przy podziale na drużyny dziewczyn złożyło się tak, że Monika trafiła do przeciwnej. Szczerze, bez kłamstw siatka jest moją piętą achillesową. Od razu powiedziałam o ty koleżanką z mojej drużyny. Kapitan Marii ustawiła mnie z lewej w drugim rzędzie, czy jak to się tam nazywa. Pierwsza część meczu się ledwie zaczęła, a ja dostałam centralnie w czoło piłką, bardzo mocno. czego wynikało, że ktoś zaserwował w złym kierunku. Jedyne co zdążyłam zrobić to przy upadku na tyłek podparłam się rękoma. Trochę zaćmiło mi przed oczyma. Nawet nie wiem, ale chyba żadna z dziewczyn nie zwróciła na mnie uwagi. Więc ten serw pochodził z drugiej połówki boiska. Nagle przede mną pojawił się wysoki blondyn. Akurat przeszła mi ta mgła i ujrzałam Maikela, lekko się uśmiechającego. Wyciągnął do mnie prawą rękę. Zlekceważyłam to, tak jak on wcześniej mnie. Podniosłam się niezgrabnie sama. Maikel schował rękę, i powiedział wciąż się lekko uśmiechając.
-Przepraszam-już miał odejść, a ja specjalnie udałam, że niedosłyszałam.
-Co powiedziałeś?
Przysunął się bliżej, i tak żebym usłyszała, powiedział mi do ucha.
-Nie powtórzę tego.
Owiał mnie jego zapach. Był taki… inny.
-Sorry, ale po tym uderzeniu trochę dzwoni mi w uszach. Możesz powtórzyć?
Wziął głęboki wdech i znów szepnął z tym samym złośliwym uśmiechem na twarzy.
-Przepraszam-i po chwili dodał-nie moja wina, że jesteś tak mało spostrzegawcza.

Dodał(a) Helenahamilton
Dnia wtorek, 04 Marzec 2014
Kategoria Poezja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Google/Bing/Yandex Translate