***

Święta były inne, pełne zieleni i żółci
nigdy tak nie pachniało
jak dotychczas…
Nagle zegar wybił południe wszyscy się spojrzeli po bokach
ogłoszono najgorsze, czułam i ja
Niepotrzebnie a jednak
Dzień jednak zaczął się jak każdy
był poniedziałek wstałam potem wyszłam do szkoły wróciłam..
Rodzicielka przekazała mi informację, która nie chciała dojść do mych uszu
Stałam i czułam jak świat się zapada pod ziemię, mój cały świat
Ni słyszłam kto co do mnie mówi, widziałam usta
które tylko otwierały się, suche, spierzchnięte wargi
całowały nie jedne usta, ale dzięki nim żyję ja
Nielogicznie to brzmi, jak już wiecie
Ale ja się nei poddam.
Spełnię swe marzenia i spełnię marzenia osoby, która leży w skrzynce drewnianej
ubrana w garnitur najlepszy, a w kieszeni soją chusteczkę ma w którą
zawsze wycierała nos swój brudny..
czarny od dymu, wycierała usta swe od szminek
Leżał w kieszeni także grzebień, którym czesała ow osoba swe
siwe włosy, zaczesywała do tyłu
wyjmowała z grzebienia swe siwe, zmęczone życiem części
Jednak nie wiedziałm, że to się wydarzy nie myśląc nigdy ak o tym
jak dotychczas…zamknięte swe powieki niech na zawsze te usta wycierane
będą uśmiechały się w smutku osoby kochanej. Amen.

[poll id=”11″] Dodał(a) Kinga 500
Dnia wtorek, 23 Lipiec 2013
Kategoria Poezja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Google/Bing/Yandex Translate