***

Idę przez ten tłum ludzi,
widzę wielką różnicę,
która dzieli mnie między przechodniami,
biegnę, ukradkiem płaczę,
czasem sztucznie się uśmiecham,
obejmuje w rękach paranoje,
tylko ona ode mnie nie ucieka.
Codzienność krąży obok mej osoby,
widzę szczęście innego człowieka,
którego bardzo mi brakuje.
Monotonność ulicy mi już nie doskwiera,
to smutek dobija się do serca,
próbując rozwalić potężne drzwi.
Wtedy pragnę się tak zatopić,
stać się niewidzialną,
by później powrócić nową,niezniszczalną..

[poll id=”11″] Dodał(a) aniula189898
Dnia sobota, 20 Lipiec 2013
Kategoria Poezja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Google/Bing/Yandex Translate