***

 

Gdy póżnym wieczorem, patrzę na okno,

zdobione w rozmaite wzorki szronu, widzę niebo usłane tysiącem migocących gwiad.

Widzę także niewiarygodnie lśniący księżyc.
Choć cuda te cieszą oczy,
nic nie jest w stanie ugasić mego żalu i smutku.
Smutku, który nie daje cieszyć się życiem,
Smutku, przez który codziennie wylewam potoki łez,
które płynąc, znikają w nieznane krainy.
Żalu, który tkwi we mnie,
i już na zawsze pozostanie na dnie mego serca.
Serca, które kiedyś biło tylko dla jednej osoby.
Osoby, która kiedyś znaczyła dla mnie więcej niż nic…
Zegar tyka, a czas nie ubłagalnie mija.
Czas leczy rany?
Niestety, nie moje.
Minął rok, może dwa, a ja wciąż nie zapominam twej twarzy.
Twarzy, która kiedyś uśmiechała się na mój widok, a teraz…
A teraz śmieje się prosto w mą twarz,
nie czując w sobie poczucia winy, którą mi wyrządził.
Zrozumiałam już wiele rzeczy, ale jednego pojąć nie mogę.
Czemu tak podły człowiek ma jeszcze czelność chodzić po ulicy,
A mało tego, MOŻE chodzić po ulicy bezkarnie?
Cóż… życie jest życiem. Każdy musi radzić sobie sam.
Mam tylko nadzieję, że kiedyś,
pokolenie tak nieuczuciowych ludzi, wyginie.

[poll id=”11″]

Dodał(a) Julia M
Dnia piątek, 19 Lipiec 2013
Kategoria Poezja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.